KOBIETA PEŁNA PASJI O SWOJEJ PIERWSZEJ KSIĄŻCE – WYWIAD Z PISARKĄ I BLOGERKĄ LIDIĄ STEFEK

Serdecznie zapraszam do lektury wywiadu ze wspaniałą kobietą – Lidią Stefek, która opowie o swojej pierwszej książce: „Strachy”.

Lidia Stefek – kobieta, o której wiemy za mało. Blogerka, pisarka, prywatnie żona i mama. Jej życie wypełnione jest pasjami i miłością do podróży.

15871451_1677136152312229_7157202023897028411_n

Żaneta: Czy zdradzisz jak narodził się pomysł na napisanie „Strachów”?

Lidia Stefek: „Strachy” powstały z miłości do mojego miasta, z zainteresowań historią II wojny światowej oraz ze zrozumienia i chęci przekazania dalej przesłania biblijnego, które określa stosunek ludzi do Narodu Wybranego. Te trzy przesłanki zaistniały, abym mogła stworzyć ciepłą historię o ludziach, którym przyszło się zmierzyć z rzeczywistością wojny. „Strachy” miały opowiedzieć o terrorze tych dni, ale też o tym, że wśród tego strachu rozwijała się normalność czyli miłość, przyjaźń, handel, życie towarzyskie, kulturalne, religijne. Książka nie obwiniając żadnych nacji za wojnę, miała pokazać to, że nie tylko ludzie mogą być różni, ale to okoliczności pewnych zdarzeń są dobre lub złe. Troszkę musnęłam tematu „banalności zła” wg Hanny Arendt w osobie zachowań bohatera Stanisława.

Dodatkową ideą napisania powieści było jak gdyby motto mojego zawodu. W moją profesję wpisana jest promocja miejsc. Oprócz tych światowych, które zwiedzam i opisuję głównie na blogu i jego fanpage’u „Świat to za mało”, postawiłam na promocję mojego miasta, które ma wielki potencjał. Wcześniej założyłam stronę „Będzin to za wiele”, która oprócz autorskich fotografii atrakcji turystycznych Będzina, opisuje wydarzenia i imprezy, które odbywają się w mieście. Często jestem na nie zapraszana, więc zabieram ze sobą aparat fotograficzny i notatnik.

Żaneta: Od samego początku miałaś plan na to, o czym chcesz pisać?

Lidia Stefek: Od samego początku wiedziałam, że będzie to sentymentalna opowieść osadzona w Będzinie w czasie przedwojennym, potem wojennym, a następnie czasie wspominania wojny. Szkic główny przebiegł bez zastrzeżeń. Natomiast postacie i co wokół nich się działo, ewoluowało. Chciałam poprzez bohaterów różnych narodowości przekazać wielką ideę o wybaczeniu, pojednaniu i trwałej przyjaźni. Nie od dzisiaj wiadomo, że zgoda jest budująca.

Mój plan przewidywał dużo lekcji historii, które musiałam odbyć zanim zapełniłam pierwszą kartkę.

imagesdbg_9c93312d913849c6761bce021ab00933

Żaneta: Do kogo kierujesz swoją książkę?

Lidia Stefek: Książka skierowana jest po pierwsze do mieszkańców Będzina. Tak jak wcześniej wspominałam kierowałam się mottem zawodowym, aby promować lokalność. Spacerując powieściowymi starymi uliczkami Będzina, można odkryć go od nowa. W książce na końcu jest album ze zdjęciami. Przedstawia miejsca związane z książkową akcją i postaciami. Próbowałam wytyczyć trasę turystyczną, którą można sobie pozwiedzać nawet jak się jest stąd lub zabrać swoich gości na pieszą wycieczkę związaną z byłymi mieszkańcami Będzina.

Historia skierowana jest też dla ludzi spoza miasta. Tych na pewno zainteresuje prawdziwie żyjąca w czasie wojny bohaterka- Rutka Laskier, autorka sławnego Pamiętnika spisywanego w czasie okupacji niemieckiej. Dałam Rutce nowe życie na kartach powieści. Szkic jej życiorysu jest ogólnie zachowany, jednak fikcja literacka miesza się z rzeczywistością, gdyż nie znamy całej historii tej odważnej dziewczynki. Myślę, że to co zostawiała po sobie jest wielką dumą naszego miasta, a powieść może podpowiedzieć by szukać informacji na ten temat.

Powieść odwołuje się do wszystkich przyjaciół stosunków polsko – izraelskich. Też dla tych, którym Biblia wyznacza standardy. Dla tych, którzy chcą pamiętać dawnych mieszkańców naszego miasta. W końcu dla tych, którzy zadają pytanie „Dlaczego Holocaust musiał być” i nie otrzymują odpowiedzi.

Żaneta: Czy czujesz misję w tym co robisz, czy też traktujesz to jako pracę, a może po prostu świetnie się bawisz pisząc?

Lidia Stefek: Książka jest misją. Cieszę się, że ktoś to już nazwał po imieniu. Zawarłam w niewielkim obrazie wiele symboli związanych z Bożym przymierzem dotyczącym Ziemi Obiecanej. Powieści nie należy odczytywać tylko jako opowiastki o tym, jak to było kiedyś, ale przede wszystkim odczytywać znaki przyszłości. Misyjna praca pisania daje mi wiele satysfakcji.

Myślę, że książki napisane bez puenty, bez idei, tylko dla samego słowotwórstwa będą istniały fizycznie, ale duchowo umrą. Chciałam zostawić czytelnikowi coś do myślenia, refleksji, a czasem pozwolić mu się wypłakać.

15826062_1677136168978894_6430521392426298079_nautorstwo:bajkoszycie.pl

Żaneta: W książce jest sporo ilustracji. Są w niej kredowe szkice i wiele kolorowych zdjęć. Czy możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Lidia Stefek: Szkice i rysunki w treści książki są autorstwa mojej Cioci Marysi. Była to artystka krakowska. Pracowała w pracowniach głównie butaforskich znanych krakowskich teatrów. Oprócz tego malowała, rzeźbiła, pisała poezję i opowiadania, wytwarzała lalki. Więcej o autorce ilustracji tutaj: http://stefeklidia.wixsite.com/kulturalnie/single-post/2016/04/10/Niezwyk%C5%82a-Lalka-Cioci-Marysi

Zdjęcia, które miały na zadanie stworzyć trasę turystyczną są głównie autorstwa mojego męża – Adama. Chodziliśmy razem po starych kamienicach, bramach, wzdłuż Czarnej Przemszy i tam dokonywały się w naszych głowach treść i fotografie.

Żaneta: Jak długo pisałaś „Strachy?

Lidia Stefek: Same przepisywanie tekstu z notatek wcześniej poczynionych nie trwało długo. Można powiedzieć 3 miesiące. Natomiast, to co pisałam do szuflady, to zbierało się dość chwilę. Czytając historię Będzina robiłam notatki i już w czasie tych zapisków widziałam swoich bohaterów. Wetowałam artykuły o wojennych losach Żydów i też ustalałam gdzie mogliby mieszkać, gdyby byli z Będzina. Oglądałam kamienice, zaglądałam na podwórka, stawałam na Wzgórzu Zamkowym , zamykałam oczy i przenosiłam się w świat dawnego Będzina. Chodziłam na prelekcje historyczne, rozmawiałam z ludźmi, uczestniczyłam w spotkaniach, na których ludzie wspominali dawny kształt Będzina. Po wysłaniu książki do wydawnictwa, oczywiście tekstem zajęli się fachowcy, którzy dokonali redakcji i korekty.

Żaneta: Czy wydawnictwo samo się do Ciebie zgłosiło, czy też je odnalazłaś?

Lidia Stefek: Uczestnicząc w wielu wydarzeniach i uroczystościach w Będzinie i okolicach, znałam wiele stowarzyszeń, instytucji, ludzi promujących kulturę w mieście. W ten sposób poznałam w czasie wieczorów autorskich (ale nie tylko) będzińskie wydawnictwo e-bookowo. Kiedy książka była skończona, nie wyobrażałam sobie, aby wysłać tekst gdzie indziej niż do będzińskiego, naszego lokalnego wydawnictwa. Tak też zrobiłam. Otrzymałam odpowiedź pozytywną, że powieść będzie w wersji elektronicznej i drukowanej. Sama idea książki, która zakłada promocję miasta i jej dawnych mieszkańców pewnie powie, że i dzisiaj działający ludzie na terenie miasta (np. e-bookowo) to też cząstka tej mojej autorskiej promocji. Dawnego, ale i dzisiejszego miasta.

Żaneta: Skąd czerpałaś pomysły na powieściowych bohaterów?

Lidia Stefek: Pomysły to sprawa indywidualna. Pomysł na książkę to jak gdyby wewnętrzne odczuwanie twórcy. Tak samo jest z bohaterami. Czasem Ci się przyśnią, czasem ich sama przywołasz, czasem jakieś zdarzenie w sklepie, na przystanku. Czasem jakieś odwołanie do innej książki. Niejednokrotnie inspiracja ciekawym życiem drugich. Częstokroć sami ci się napiszą, pod wpływem chwili, okoliczności, smutku lub radości. Czasem musisz kombinować i czytać zdania z książki o warsztacie pisarza. Czasem musisz je po prostu ominąć, bo nie pasują do nikogo i niczego. Czasem piszesz sercem, czasem klawiaturą. Wszystkich trzeba udobruchać.

10425405_996220383737146_9199666469010223003_n

Żaneta: Czy zdarzały się dni, w których siadałaś do pisania, ale nic nie wychodziło? Czy może od początku wszystko szło świetnie?

Lidia Stefek: Pomysłów w mojej głowie od zawsze było multum. Problemem był czas na ich zapisywanie. Przez większą część mojego życia zajmuję się wieloma sprawami na raz, dlatego najtrudniejsze było posiedzenie przy komputerze i skupienie się na jednej, konkretnej rzeczy. W tym wypadku zgromadzenie materiału w całość. Ciągle nowe pomysły, idee, spotkania odrywały mnie od skończenia przepisywania i „dociągnięcia” fabuły do logicznego końca. Ten koniec przewidywał nie tyle wartką akcję i niezapomnianych bohaterów, ale symbole wpisane w historię Żydów i tym samym naszego miasta. Mam nadzieję, że je wszystkie odczytacie i zinterpretujecie

Lidio, czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje książki.

P.S Czytajcie blogi Lidii oraz Jej książkę. Polecam! 

Link do blogów Lidii:

https://www.facebook.com/lidiastefek/?fref=ts

https://www.facebook.com/bedzintozawiele/

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii ROZWÓJ OSOBISTY i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s